13 grzechów głównych na stronie internetowej

Mamy 2019 rok (od niedawna, ale mamy), ja przeglądam internety i często widzę średniowiecze, masę błędów, niespójności i wiele bezcelowego działania. Jako, że strony internetowe robię (robiłem) od ponad 11 lat mogę być nieobiektywny, czepialski i patrzeć trochę z innej perspektywy niż Ty. Zatem potraktuj tę listę grzechów jako spojrzenie na Twoją stronę, bloga właśnie…



Mamy 2019 rok (od niedawna, ale mamy), ja przeglądam internety i często widzę średniowiecze, masę błędów, niespójności i wiele bezcelowego działania.

Jako, że strony internetowe robię (robiłem) od ponad 11 lat mogę być nieobiektywny, czepialski i patrzeć trochę z innej perspektywy niż Ty. Zatem potraktuj tę listę grzechów jako spojrzenie na Twoją stronę, bloga właśnie pod nieco innym kątem.

1. Łukaszu, czemu nasza strona ładuje się 30 sekund?

WordPress jest wspaniałym narzędziem. Można dodawać do niego nieskończoną ilość wtyczek, rozbudowując tym samym jego funkcjonalności. Jednak instalowanie na oślep pluginów może doprowadzić do sporego bałaganu na stronie, czy blogu… Dziesiątki skryptów (czasem blisko 100), każdy ładowany osobno, do tego dziesiątki linijek styli – wszystko to strasznie obciąża stronę.

Podaję Ci tutaj sytuacje z życia wzięte, gdzie dostaję wiadomość: „Łukasz, Łukasz, mógłbyś zerknąć czemu moja strona się tak wolno ładuje…”

Ja patrzę i widzę to co wyżej, albo np. ładowane w pętli 15MB wideo w tle, które nie dość, że opóźnia załadowanie strony, to potem pożera jeszcze zasoby komputera…

Obecnie oczekiwałoby się ładowania pełnego w ciągu max 2.5 – 3 sekund, to też można odczuć lekkie zdziwienie, kiedy jakaś strona ładuje się 15 – 30 sekund 🙂

Trzymaj się zasady, im mniej wtyczek, tym lepiej. A jeśli już to z głową i naprawdę tylko, te, które są Ci naprawdę niezbędne.

Tutaj sprawdzisz sobie jak szybko (albo jak wolno) ładuje się Twoja strona i co możesz poprawić. gtmetrix.com
Tutaj też developers.google.com

2. Sąsiad ma, to my też zrobimy stronę

To nie aspekt techniczny, a raczej strategiczny. Po co w ogóle robisz stronę? Bo konkurencja ma? Bo ktoś w internecie powiedział, że potrzebujesz strony?

Chcesz zdobyć więcej klientów? Ok, ale samo stworzenie strony nie pomoże Ci w tym. Po pierwsze klienci muszą jakoś trafić na Twoją stronę, a potem Ty musisz sprawić, by ten potencjalny klient zechciał do Ciebie zadzwonić, albo zostawić swój adres email.

Na pewno nie pomoże Ci w tym wyeksponowany tekst na stronie głównej „O nas”, w którym to podkreślasz, że Twoja firma powstała z inicjatywy Twojego dziadka 27. kwietnia 1979 roku…

Chcesz by klienci dzwonili? Wyeksponuj nr telefonu, zachęć do jego wykonania, albo poproś o zostawienie nr i oddzwoń w ciągu 15 sekund.

Jeśli chcesz zbierać maile, to daj coś w zamian za zostawienie adresu.

A jeśli od razu chcesz sprzedawać, to daj jakiś powód odwiedzającemu, by takiego zakupu dokonał – strona o nas może nie wystarczyć 🙂

3. Podwójne (potrójne) wezwanie do akcji

Strona sprzedażowa ma tylko jeden cel – sprzedać – a klient ma na niej kliknąć przycisk „Kup”. Jak często widzę, mimo jasno określonego celu, na wielu Landingach jest masa rozpraszaczy.

Co najgorsze, na stronie sprzedażowej, oprócz przycisku zakupu, gdzieś tam kilkukrotnie w ofertę wpleciony przycisk do pobrania darmowego ebooka… a tak jakby co, gdyby klient się rozmyślił, to może chociaż ebooka pobierze…

I co ma zrobić taki klient?

A inne rozpraszacze? Jeśli to jest Landing Page i ma np. Sprzedawać, albo zmierzać do pobrania jakiegoś darmowego materiału, albo zapisania się na listę oczekujących…. To czy na takiej stronie potrzebne jest główne menu? Czy potrzebna jest stopka? Czy powinien wyskakiwać standardowy popup z promocją 20%?

4. Średniowieczny wygląd strony

Twoja strona jest stara i brzydka? Wstydzisz się jej?
Nie? A może powinieneś?
W którym roku odświeżałeś jej wygląd? W 2004?

Naprawdę można jeszcze trafić na strony internetowe projektowane 15 lat temu we Front Page (albo z jego pomocą), gdzie grafika zakodowana jest na tabelkach… Co ciekawe, takie strony mają duże spółki, które działają na rynku właśnie kilkanaście (kilkadziesiąt) lat 🙂

Dla niektórych wygląd może nie ma znaczenia, ale mamy 2019 rok. Czy poprzez tę stronę można wysłać do firmy wiadomość? Czy wtedy były już formularze kontaktowe, czy tylko księga gości? Czy nr telefonu na tej stronie jest w ogóle aktualny? Po co Ci w ogóle taka strona ?

Na zrzucie wygląd strony sprzed kilkuset lat. Co ciekawe strona jest responsywna. Zwróć uwagę – na stronie głównej jest tekst o firmie…

5. Nikt nie korzysta z Internetu w telefonie…

Teraz jest standardem, że Internety przeglądamy na smartfonach, tabletach, mniejszych ekranach laptopów i tych dużych panoramicznych. Ale czy Twoja strona na pewno dobrze wygląda w każdej z tych rozdzielczości?

A może jest z średniowiecza i w ogóle nie wygląda?

13 grzechów głównych na stronie internetowej

powyżej zrzut sklepu z widoku telefonu

Kilka dni temu na telefonie szukałem żarówek, trafiałem na różne sklepy, gdzie pionowo trzymając sprzęt wyświetlał mi się layout z 3 kolumnami. Po powiększeniu byłem w stanie zerknąć na zdjęcie… Ale aż strach pomyśleć, co by było, gdybym musiał kliknąć tam jakiś link z menu…

O złożeniu zamówienia, nawet nie marzyłem…

Nawet jeśli korzystasz z gotowych motywów, szablonów, gdzie responsywność jest w standardzie, to sprawdź, czy przypadkiem nic na siebie nie nachodzi, czy da się otworzyć menu, kliknąć w link, czy da się przejść ścieżkę zakupową, czy da się wypełnić formularz kontaktowy… ?

Tutaj możesz przetestować responsywność swojej strony search.google.com/test/mobile-friendly

6. Nieaktualne informacje, firma nie istnieje

Ładna strona, przepiękne kolory, dobre pierwsze wrażenie i na stronie głównej…. news z 2015 roku…

Hm… ta firma chyba nie istnieje… może właściciel zmarł…
A może mają spore długi i nie chcą się ujawniać…

Uciekam stąd…

Ale to jeszcze nie wszystko, może zdarzyć się tak, że stronę ktoś robił 10 lat temu a teraz nikt nie potrafi zmienić na niej nr telefonu do kontaktu… To po co taka strona? A czy dane adresowe są aktualne? Czy firma wciąż używa tego maila, co na stronie?

7. Nieprzydatne informacje

Pisałem już o skuteczności sekcji „O nas” zaraz na stronie głównej… Ale nieprzydatnych informacji może być znacznie więcej i w innej formie.

To co pokazujesz na stronie powinno być spójne z celem strony. Każdy element, tekst, zdjęcie, sekcja, nagłówek, powinny prowadzić do osiągnięcia celu.

Do osiągnięcia jakiego celu prowadzi wyeksponowany na stronie głównej nr rachunku bankowego?

Co osiągniesz wymieniając ilość wypitych filiżanek kawy?

Czy zdjęcie prezesa na stronie głównej naprawdę poprawi sprzedaż?

13 grzechów głównych na stronie internetowej

8. Intro i flash

Sam w to nie wierzę, ale naprawdę trafiam wciąż na strony z elementami flash (albo całe zrobione we flash). Wszystkie treści i zdjęcia są w obrazkach, żadna zakładka nie jest w stanie się wypozycjonować.

Ja, jako użytkownik muszę instalować dodatkowe wtyczki, by zobaczyć co jest na stronie…

No i intro… Czy pierwszą, rzeczą, jaką potencjalny klient powinien zobaczyć jest wybór wersji językowej strony?

9. Ukryty kontakt, wszystko ukryte

Celem nie każdej strony musi być kontakt i sprzedaż, to zrozumiałe. Ale jeśli to jest strona firmowa, tylko po to by była… to chociaż ułatwiaj odwiedzającemu znalezienie kontaktu. Przyjęło się, że zakładka „Kontakt” wyświetla się na stronie jako „Kontakt”, „Pomoc” jest pod linkiem „Pomoc” a „Zaloguj się” pod „Zaloguj się”.

Po co utrudniać życie sobie i klientom? Kreatywnością można się wykazać w innych sferach. Tutaj można trzymać się standardów 🙂

10. Nr buta i PESEL w formularzu kontaktowym

Ile pól powinien mieć formularz kontaktowy?

Siedem? Dwanaście? Najlepiej 24, bo wtedy od razu można dowiedzieć się wszystkiego o kliencie….

Przecież podczas pierwszego kontaktu można od razu zapytać PESEL nazwisko panieńskie matki i drugie imię kota, dzięki temu w dalszych etapach współpracy będzie szybciej…

Do tego jeszcze rygorystyczna walidacja, która przewija nas do góry strony i po kolei wyświetla błędy, po czym muszę zrobić zrzut ekranu, wrócić na dół i po kolei dopasowywać błąd do pola…

Szczerze mówiąc, czasem, kiedy oprócz adresu email i wiadomości muszę wybrać temat rozmowy, to zaczynam czuć się zagubiony… czuję lęk, bo nie wiem czy dobrze wybiorę i czy moja wiadomość trafi do odpowiedniego działu, poddziału, czy subdziału w firmie…

Nie rób tego, nie utrudniaj życia klientom. Upraszczaj co tylko się da. Jeśli nie potrzebujesz nr telefonu, bo i tak czujesz dyskomfort przed dzwonieniem, to nie pytaj o niego na stronie…

13 grzechów głównych na stronie internetowej

11. Linki, ikonki i widgety do social mediów

W szablonie były takie ładne ikonki do Facebooka i Instagrama, to założymy tam profil, żeby było co podlinkować…

A jeśli już jakimś cudem ktoś w tę ikonkę ukrytą w stopce kliknie, to co zobaczy? Pusty profil z ostatnim wpisem 4 lata temu pt: „Strona zmieniła zdjęcie profilowe”.

Zatem jeśli nic nie ma w tych social media, to po co tam linkować?

A jeśli coś jest i chcesz to promować, to czemu ograniczasz się tylko do małej ikonki? Możesz przecież osadzić na stronie jakiś cały post, zdjęcie, albo zachęcić wprost do zajrzenia tam…

12. Każdy wchodzi na stronę główną, musimy tam dać wszystko

No tak, na stronę główną wchodzi najwięcej osób, więc tam damy wszystkiego po trochu, by klient widział…

A ostatecznie klient nic nie zobaczy, bo zginie i ucieknie…

Nie lepiej skupić się na celu strony?

Jeśli na stronie będzie tylko jeden przycisk akcji, tylko jedna możliwość, to klient będzie zmuszony w niego kliknąć.

13 grzechów głównych na stronie internetowej

13. Prezes ma zawsze racje

Prezes rzadko ma rację. Nie słuchajmy prezesów, skupmy się na celu strony 🙂

Coś jeszcze?

Pewnie, że tak, punktów miałem aż 35, ograniczyłem się do tych najczęstszych błędów 🙂 Daj znać w komentarzu, co o tym sądzisz.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. OK, rozumiem